Weszłam do domu zamykając drzwi na klucz. Zasłonełam wszystkie rolety i żaluzje. Po tych pożądkach poszłam wziąść prysznic.
Stałam pod deszczownicą i myślałam ile to czasu zajmie mi otrząśnięcie się z tego. W domu jest okropnie pusto i cicho co jeszcze bardziej mnie dołuje oraz przygnębia.
Po 30 minutach wyszłam z pod prysznica. Osuszyłam się po czym w świeżej bieliźnie udałam się do szafy po ubrania. Wyciągnęłam czarny top i tego samego koloru spodenki. Żałoba żałobą. Zobaczyłam na biurku stos listów, a obok nich kartkę z czyimś pismem.
Jeśli je przeczytasz porozmawiamy- Mama :*
Jedna łza wymknęła się z mojego oka.
- To nie może być prawdą!- krzyknęłam zrzucając wszystkie listy na podłogę. Zaczęłam po nich skakać i deptać do czasu gdy uświadomiłam sobie, że będą potrzebne. Pozbierałam wszystkie i wrzuciłam do szafki. Wzięłam tylko ten z wczoraj. Odetchnęłam i położyłam się w łóżku. Nie zasnęłam. Leżałam i myślałam. Myślałam nad życiem. O tym chłopaku. Nawet nie wiem jak ma na imię, ale wiem jak wielka krzywda może mu się stać jeśli nie urwę z nim kontaktu. Udało się. Zasnęłam.
*budzik 7:00*
- Panie, przestań dzwonić.- mruknęłam do budzika który jest nie wiarygodnie denerwujący. Jeśli wasze budziki są wkurzające pod zwględem dźwięku jaki wydają czy godziny o której budzą lub po prostu głośności to ja mam przewalone z takim kompanem. Wyskoczyłam z łóżka zmierzając w stronę okna. Słońce. Przewróciłam oczami idąc w stronę łazienki. Po prysznicu ubrałam świeżą bieliznę. Wyciągnęłam z szafy czarne legginsy i ciemno szarą luźną bluzkę. Zrobiłam makijaż żeby przytuszować rany po moim wypadku. Na szczęście tylko nos był bardziej poszkodowany, bo nie dość, że go stłuczyłam i mam teraz gruszkę nie nos to jeszcze na dodatek wielki siniak. Potrzebowałam ponad 20 minut żeby ogrnąć to. Wbiegłam na parter łapiąc klucze i telefon. Pod drzwiami kolejny list. Podbiegłam do niego otwierając.
Mam nadzieję, że mnie posłuchasz i wykonasz polecenie. Przypomne- zerwij kontakt z tym typem!
Obserwuję cię na każdym kroku.
Otworzyłam usta i odłożyłam list na blat w kuchni. Założyłam buty i wybiegłam z domu sprawdzając godzinę- 7:49. Okey i tak nie idę na lekcje. Idę tylko powiedzieć prawdę dziadkowi i wypisać się ze szkoły. Podążałam moją drogą, ciągle się rozglądając. Bałam się nie na żarty. Gdy doszłam do szkoły zobaczyłam jego.
Perspektywa Janka
Zobaczyłem tą dziewczynę z wczoraj. Wstałem i szybko do niej podbiegłem.
- Wszystko okey?- zapytałem. Rozejrzała się do okoła po czym złapała mnie za ramię i pociągnęła.
- Chodź!- mruknęła biegnąc w stronę drzwi do szkoły. Nie wiem o co jej chodziło więc tylko udałem się za nią. Było już grubo po ósmej więc wszyscy byli w klasach. Pobiegła do damskiej toalety. Ja stanąłem i spojrzałem pytającym wzrokiem.
- Twoja jebana męskoć ci nie pozwoli?- syknęła w moją stronę. Zacisnąłem pięści. Weszłem do środka i złapałem ją, przyciskając do ściany.
- Słowo.- warknąłem. Wyślizgnęła się przewracając oczami.
- Nie ze mną takie zagrania.- powiedziała szukając czegoś. Zrobiłem wielkie oczy. Ta dziewczyna potrafi się MI przeciwstawić?! Nie rozumiem. Podała mi list.
- Czytaj- szepnęła opierając się ramieniem o ścianę.
Pewnie już dowiedziałaś się o wypadku? Hm? Ha jeśli tak to nie wiesz jak się ciesze. Poczułaś to? Poczułaś tą okropną rozpacz? Stratę rodziców? A może rozpaczasz nad swoim dalszym losem? I to i to jest okropne co jeszcze bardziej mnie usatysfakcjonuje. Mam do ciebie jedną prośbę. Taką tycią. Zrób co w twojej mocy aby ten typ się od ciebie odwrócił. Nie widzisz jak na ciebie patrzy? I jak się odzywa? Hm?! Jeśli ty tego nie zrobisz, w najbliższym czasie poczuje znaczenie słowa "śmierć"
Nie wiedziałem co powiedzieć więc tylko zgniotłem list i wyrzuciłem.
- Nie! On będzie potrzebny!- krzyknęła. Ja tylko złapałem ją w talii, przycisnąłem do siebie i namiętnie pocałowałem.
- Nikt nas nie rozdzieli.- mruknąłem przez pocałunek.
Z niecierpliwością czekam na następny rozdział 😍❤ Mam nadzieję że szybko się pojawi. Pewnie będzie jeszcze lepszy niż ten 👌💖😍✌
OdpowiedzUsuń