poniedziałek, 4 maja 2015

Rozdział 9

Wyszłam ze szkoły zmierzając ku czarnemu BMW. Jaś stał oparty o samochód patrząc w beton.
- Tak cię ciekawi ten beton?- zapytałam sarkastycznie. Chłopak uniósł głowę spoglądając w moje oczy. Pierwszy raz mam szansę spojrzeć mu głęboko w jego oczy. Piwne z domieszką czekoladowego odcieniu... Jak tu się oprzeć takim oczą?
- Wchodź do samochodu.- mruknął. Wykonałam polecenie i usiadłam na miejscu pasażera.
- Zapnij pasy.- odkrząknął chłopak. Zapiełam pasy i obróciłam głowę w stronę szyby.
- Zawieź mnie tylko do domu. Nie potrzebuję twojej pomocy- westchnęłam. Przekręciłam głowę w stronę Jasia. Miał ręcę zaciśniętę wokół kierownicy, podobnie jak szczęka.
- Nię będziesz mi rozkazywać.- wysyczał w moją stronę.
- A ty nie będziesz kierował moim życiem!- warknęłam. Jego ręcę na kierownicy się rozluźniły, a szczęka powróciła do normalnego stanu. Wypuściłam powietrze z ust które uciekło ze świstem.
- Nie powinniś my się kłócić.- westchnął, spoglądając na moją twarz. Kiwnęłam twierdząco głową, kładąc dłoń na jego która była na gałce skrzyni biegów.
- Chcę ci pomóc zrozum. Ty swoimi nerwami tylko wszystko komplikujesz.- dodał po namyśle.
- Ja swoimi nerwami?! To chyba ty, tym bezczelnym zachowaniem.- odpowiedziałam. Myśli, że jest kłębkiem świata. Nic nie odpowiedział tylko obrócił głowę w stronę jezdni. Dalszą część podróży odbyliśmy w ciszy, którą zakłócały nasze niespokojne oddechy. Nagle przed samochód wpadł szaro biały kociak. Jasiek szybko zachamował, a ja choć byłam zapięta wychyliłam się na tyle aby uderzyć głową o kompakt. Jęknęłam z bólu który przeszywał moją głowę.
- Wszystko okey?- zapytał zmartwiony. Kiwnęłam przecząco głową na co uderzył z całej siły w kierownicę.
- Jebany kot!- warknął.
- Przestań, tylko boli.- westchnęłam, odpinając pasy.
- Gdzie idziesz?- mruknął. Nic nie odpowiedziałam tylko wyszłam z samochodu podchodząc do potrąconego zwierzęcia. Gdy dotknęłam go pisnął przez co zachciało mi się płakać. Niby jestem twarda jak skała. Tylko w stosunku do ludzi. Gdy widz zranione zwierzę serce mi się kraje. Delikatnie podniosłam go idąc do samochodu. Ściągnęłam z siebie kurtkę zawijając kotka w nią. Weszłam powoli do samochodu.
- I po co go zabierasz?
- Bo mam taką ochotę? Nie wtrącaj się.- warknęłam po raz setny.
- Nie wiem po co ci kot skoro warczysz do mnie jak pies.- odpowiedział. Uderzyłam go pięścią w ramię dając mu znak żeby już przestał. Odpalił silnik i ruszyliśmy dalej. Nie chciałam już z nim rozmawiać. Ile ja go znam? Aż cały dzień. Fajnie co nie? Dojeżdżając do domu zauważyłam kolejny list, tym razem zwisał na drzwiach przyczepiony do sznurka. Gdy samochód zaparkował wybiegłam po list. Oderwałam go ze sznurka i otworzyłam.

Widzę, że nie posłuchałaś mnie i nie zerwałaś z nim kontaktu. Nie wiesz jaki z niego niegodziwiec i w co się wplątałaś dzięki niemu. Jakbyś przeszła obok niego obojętnie, nie było by tego. To jego wina, więc ochronię cię przed nim. Nie zrozum mnie źle, ale znam go lepiej i wiem ile lasek potrafi zaliczyć w ciągu tygodnia. Bez twojej wiedzy. Myślisz, że dlaczego ciągle chodzi za tobą? Stara się przespać z kolejną którą jesteś TY. Wyręcze cię z tego i załatwie ten problem bez boleśnie dla ciebie.
Ps. Posłuchaj mnie i ucieknij od niego. Jak najdalej. Aby cię nie znalazł. Gdzieś daleko. Uciekaj.

Schowałam list do torby.
- Trzymaj to.- podał mi kotka który skulił się w mojej kurtce.
- Dzięki.- odpowiedziałam krótko.
- Co było w liście?
- Nic koniecznego.- okłamałam go po czym szybko weszłam do domu.
- Ekhm, listy są w mojej szafce nocnej obok łóżka. Znajdziesz.

Perspektywa Janka
Wszedłem do jej domu, dąc na piętro. Ruszyłem do danego pokoju. Zabrałem wszystkie listy i wychodząc zamknąłem drzwi. Zbiegłem po schodach do drzwi frontowych, zatrzymując się.
- Powiesz mi co się stało?- spytałem.
- Nic poważnego. Po prostu ta głowa mnie boli.- westchnęła głaszcząc kota którego prawie, że potrąciłem. Kiwnąłem głową i wyszedłem.

W drodze do szkoły nie miałem większych komplikacji. Spokojnie dojechałem i oddałem listy. Po drodze wstąpiłem do kumpla biznesowego.
- Hej stary.- zaśmiał się na mój widok. Przewróciłem oczami po czym usiadłem na sofie.
- Jak tam biznes?- zapytałem wyciągając telefon.
- W porządku. Dzisiaj idziemy na imprezę do Starego Browca. Idziesz z nami.
- Mam zajęcie na ten wieczór.- westchnąłem unosząc się z siedzenia.
- Ja wiem co knujesz.- zaśmiał się Paweł.
- No, gadaj jaka.- chciałem wybuchnąć śmiechem ale coś mi nie dało. Dlatego na mojej twarzy pojawił się nietypowy grymas.
- Żadna, po prostu mam swoje sprawy i tyle.- odpowiedziałem.
- I tak idziesz z nami więc bądź o 20:00 pod Browcem. A jeszcze jedno, weź jakąś lasie.- mówiąc to uśmiechnął się cwanie tak jakby to był żart stulecia.
- Okey.- mruknąłem wychodząc. Nie wiem czy Laurze spodoba się moje towarzystwo na tego typu imprezie więc bądźmy tylko dobrej myśli.

piątek, 1 maja 2015

Rozdział 8

Po dłuższej chwili gdy miałem zamiar oderwać się od dziewczyny ona złapała mnie za barki i jeszcze mocniej przycisnęła.
- Nie kończ, jeszcze chwila.- szepnęła. Złapałem ją ponownie w talii przylegając do niej całkiem. Jej mokre wargi stykały się z moimi więc odsunąłem głowę aby się z nią podrażnić. Ta przechyliła głowę żeby dotknąć moich warg. Musnąłem jej policzek, kończąc na cmoknięciu nosa.
- Nie chcę cię stracić chociaż nawet nie wiem jak masz na imię.- sapneła. Objąłem ją na to ona pochyliła się aby widzieć mnie lepiej.
- Jestem Jaś.- szepnąłem do jej ucha na co uśmiechnęła się.
- Bardzo męsko.- zaśmiała się.
- Jeśli ci nie pasuje możesz mówić do mnie Jan.- odpowiedziałem z cwanym uśmieszkiem.
- No to... Janie, mam na imię Laura.- powiedziała. Puściłem ją i spojrzałem na ekran telefonu- 8:39.
- Po co przyszłaś do szkoły?.- zapytałem Laury. Schyliła się i podniosła zgnieciony list.
- Hm?
- Wypisuję się ze szkoły.- mruknęła obojętnie.
- Rodzice mieli zaaranżowany wypadek. Zderzenie czołowe z tirem. Oczywiście niby tirowiec przeżył. Gorzej z moimi rodzicami. Umarli.- westchnęła. Spojrzałem na nią. Wydawała się być taka obojętna wobec świata. Tak jakby wcale ją to nie dotknęło.
- Okey, ja idę do "dyrektora".- mówiąc dyrektor pokazała palcami cudzysłów.
- Czemu "dyrektora"?- zapytałem.
- Jeśli pójdziesz ze mną przekonasz się.- Laura wyszła z toalet, a ja za nią. Gdy szliśmy, w pewnym momencie złapała mnie za rękę. Nie protestowałem tylko zacisnąłem moją dłoń. Stanęliśmy przed drzwiami. Laura była jak zahipnotyzowana.
- Ej.- zaśmiałem się, szturchając dziewczynę w ramię.
- Co?- zapytała jakby nie usłyszała co powiedziałem. Pokręciłem głową po czym złapałem klamkę od drzwi, powoli naciskając w dół. Puściła moją rękę i weszła do środka.

Perspektywa Laury
Mój dziadek siedział za swoim wielkim biurkiem. Gdy mnie zobaczył wyprostował się i zaczął tę swoją nauczycielską gadkę.
- Dzień dobry, co panią tu sprowadza?
- Muszę coś panu powiedzieć...- w ten wszedł Jaś. Usiadł obok na fotelu.
- Kontunuuj.- rzekł dyrektor.
- Pamięta pan rok 97? Kiedy to pańska córka urodziła córeczkę?- na moje pytanie dyrektor otworzył szerzej oczy, a jego szczęka zacisnęła się.
- Co w takim razie?- mruknął bawiąc się długopisem.
- Pańska córka po porodzie zmieniła nazwisko. Pan do dziś nie wiedział na jakie. Progolska.- powiedziałam. Starszy zamilkł spoglądając na komodę na której była ramka ze zdjęciem.
- Ale jak to możliwe, że nie poznałem twojej matki... Mojej jedynej córki? I jak ty o tym wszystkim wiesz?- zapytał łamliwym głosem na co pochyliłam głowę, łapiąc Janka za rękę.
- J... Ja znalazłam stary pamiętnik mamy. Wszystko idealnie zapisała. Jak to się potoczyło. Robiła operajce plastyczne twarzy aby była nie do poznania. Chciała uciec na zawsze od pana... Jednak nie mogła dalej tak żyć i po prostu przeprowadziła się tutaj i wysłała mnie do tego liceum. Nie chciałam o tym mówić, ale okoliczności mnie zmusiły.
- Jakie okoliczności?- gdy mój dziadek zapytał ścisnęłam jeszcze bardziej dłoń Jasia dając mu znak, że nie wydusze tego z siebie. Kiwnął delikatnie głową.
- Jej rodzice... Mieli zaaranżowany wypadek. Umarli na miejscu.
Podniosłam głowę. Mój jedyny krewny był równie załamany co ja.
- Słyszałem o tym wypadku. Dzwonią o tym w telewizji. Dwie ofiary. Nie rozumiem tylko jednego. Jak to zaaranżowany?- tym razem odetchnęłam i zaczęłam mówić:
- Ktoś nęka mnie. Ja o tym oczywiście nie wiedziałam. Rodzice to ukrywali. Dopiero wczoraj przed wyjściem do szkoły mama opowiedziała mi o tym. Myślałam, że to tylko jakieś głupie wygłupy. Jednak nie. On grozi mi. Nie wiem co robić.- westchnęłam podpierając się łokciami o kolana.
- Pójdziemy na policję- powiedział prędko dziadek.
- Nie. Oni tylko pogorszą tą sprawę.- Jaś szybko zaprzeczył.
- Musimy wziąść to w swoje ręce.- dodał. Kiwnęłam twierdząco głową.
- Jeśli możesz dziadku to pójdziemy do mnie i zobaczysz te listy- zaproponowałam.
- Nie mogę. Muszę tu być do 19:00 dzisiaj. Są konsultację- odpowiedział. Skinęłam głową.
- Pojedziemy do domu, zabierzemy te listy i oddamy je panu. Potem po prostu wrócimy do mieszkania- westchnął Jaś.
- To dobry pomysł- odpowiedział dziadek.
- To ja już idę pod samochód, czekam pod szkołą- mruknął wychodząc. Zostałam sama z moim krewnym.
- Mam jeszcze tylko jedną prośbę...
- Słucham cię moja droga.
- Wypisz mnie ze szkoły.- powiedziałam obojętnie. Dziadek otworzył szafkę wyjmując z niej papiery.
- Podpisz tu i tu, a jesteś wolna.- uśmiechnął się do mnie. Usatysfakcjonowana podpisałam.
- Twój kolega, mogę się domyślić, że też będzie chciał się wypisać więc tylko daj mu te papiery, a gdy przyjedziecie z listami oddaj mi je podpisane. I po sprawie.
- Dziękuje.- szepnęłam. Podeszłam do niego przytulając.
- Obiecuję ci, że wszystko się ułoży.- szepnał w moje włosy.
- Ja wiem.- odpowiedziałam pół głosem. Odeszłam do drzwi.
- Zostań w domu. Niech twój kolega przyjedzie i odda listy. Dla twojego dobra.- rzekł. Kiwnęłam głową, a moje kąciki ust uniosły się w górę.

--------*********--------
Jest jest jest next :D jak patrze na komentarze jednej pani która zresztą wie że o nią chodzi, to moje serducho się raduje meeega baaardzo więc oto tobie dedykuje ten rozdział JJaworska <3 mamy już prawie tysiąc wyświetleń za co mega wielkie dzięki bo nie myślałam, że do tylu dobije xD a tu taka niespodzianka :D dziękuje i proszę o +1 :D tyle z mojej strony kochani *3*
Ps. Postaram się publikować posty co dwa dni więc do zobaczenia w niedziele!