piątek, 1 maja 2015

Rozdział 8

Po dłuższej chwili gdy miałem zamiar oderwać się od dziewczyny ona złapała mnie za barki i jeszcze mocniej przycisnęła.
- Nie kończ, jeszcze chwila.- szepnęła. Złapałem ją ponownie w talii przylegając do niej całkiem. Jej mokre wargi stykały się z moimi więc odsunąłem głowę aby się z nią podrażnić. Ta przechyliła głowę żeby dotknąć moich warg. Musnąłem jej policzek, kończąc na cmoknięciu nosa.
- Nie chcę cię stracić chociaż nawet nie wiem jak masz na imię.- sapneła. Objąłem ją na to ona pochyliła się aby widzieć mnie lepiej.
- Jestem Jaś.- szepnąłem do jej ucha na co uśmiechnęła się.
- Bardzo męsko.- zaśmiała się.
- Jeśli ci nie pasuje możesz mówić do mnie Jan.- odpowiedziałem z cwanym uśmieszkiem.
- No to... Janie, mam na imię Laura.- powiedziała. Puściłem ją i spojrzałem na ekran telefonu- 8:39.
- Po co przyszłaś do szkoły?.- zapytałem Laury. Schyliła się i podniosła zgnieciony list.
- Hm?
- Wypisuję się ze szkoły.- mruknęła obojętnie.
- Rodzice mieli zaaranżowany wypadek. Zderzenie czołowe z tirem. Oczywiście niby tirowiec przeżył. Gorzej z moimi rodzicami. Umarli.- westchnęła. Spojrzałem na nią. Wydawała się być taka obojętna wobec świata. Tak jakby wcale ją to nie dotknęło.
- Okey, ja idę do "dyrektora".- mówiąc dyrektor pokazała palcami cudzysłów.
- Czemu "dyrektora"?- zapytałem.
- Jeśli pójdziesz ze mną przekonasz się.- Laura wyszła z toalet, a ja za nią. Gdy szliśmy, w pewnym momencie złapała mnie za rękę. Nie protestowałem tylko zacisnąłem moją dłoń. Stanęliśmy przed drzwiami. Laura była jak zahipnotyzowana.
- Ej.- zaśmiałem się, szturchając dziewczynę w ramię.
- Co?- zapytała jakby nie usłyszała co powiedziałem. Pokręciłem głową po czym złapałem klamkę od drzwi, powoli naciskając w dół. Puściła moją rękę i weszła do środka.

Perspektywa Laury
Mój dziadek siedział za swoim wielkim biurkiem. Gdy mnie zobaczył wyprostował się i zaczął tę swoją nauczycielską gadkę.
- Dzień dobry, co panią tu sprowadza?
- Muszę coś panu powiedzieć...- w ten wszedł Jaś. Usiadł obok na fotelu.
- Kontunuuj.- rzekł dyrektor.
- Pamięta pan rok 97? Kiedy to pańska córka urodziła córeczkę?- na moje pytanie dyrektor otworzył szerzej oczy, a jego szczęka zacisnęła się.
- Co w takim razie?- mruknął bawiąc się długopisem.
- Pańska córka po porodzie zmieniła nazwisko. Pan do dziś nie wiedział na jakie. Progolska.- powiedziałam. Starszy zamilkł spoglądając na komodę na której była ramka ze zdjęciem.
- Ale jak to możliwe, że nie poznałem twojej matki... Mojej jedynej córki? I jak ty o tym wszystkim wiesz?- zapytał łamliwym głosem na co pochyliłam głowę, łapiąc Janka za rękę.
- J... Ja znalazłam stary pamiętnik mamy. Wszystko idealnie zapisała. Jak to się potoczyło. Robiła operajce plastyczne twarzy aby była nie do poznania. Chciała uciec na zawsze od pana... Jednak nie mogła dalej tak żyć i po prostu przeprowadziła się tutaj i wysłała mnie do tego liceum. Nie chciałam o tym mówić, ale okoliczności mnie zmusiły.
- Jakie okoliczności?- gdy mój dziadek zapytał ścisnęłam jeszcze bardziej dłoń Jasia dając mu znak, że nie wydusze tego z siebie. Kiwnął delikatnie głową.
- Jej rodzice... Mieli zaaranżowany wypadek. Umarli na miejscu.
Podniosłam głowę. Mój jedyny krewny był równie załamany co ja.
- Słyszałem o tym wypadku. Dzwonią o tym w telewizji. Dwie ofiary. Nie rozumiem tylko jednego. Jak to zaaranżowany?- tym razem odetchnęłam i zaczęłam mówić:
- Ktoś nęka mnie. Ja o tym oczywiście nie wiedziałam. Rodzice to ukrywali. Dopiero wczoraj przed wyjściem do szkoły mama opowiedziała mi o tym. Myślałam, że to tylko jakieś głupie wygłupy. Jednak nie. On grozi mi. Nie wiem co robić.- westchnęłam podpierając się łokciami o kolana.
- Pójdziemy na policję- powiedział prędko dziadek.
- Nie. Oni tylko pogorszą tą sprawę.- Jaś szybko zaprzeczył.
- Musimy wziąść to w swoje ręce.- dodał. Kiwnęłam twierdząco głową.
- Jeśli możesz dziadku to pójdziemy do mnie i zobaczysz te listy- zaproponowałam.
- Nie mogę. Muszę tu być do 19:00 dzisiaj. Są konsultację- odpowiedział. Skinęłam głową.
- Pojedziemy do domu, zabierzemy te listy i oddamy je panu. Potem po prostu wrócimy do mieszkania- westchnął Jaś.
- To dobry pomysł- odpowiedział dziadek.
- To ja już idę pod samochód, czekam pod szkołą- mruknął wychodząc. Zostałam sama z moim krewnym.
- Mam jeszcze tylko jedną prośbę...
- Słucham cię moja droga.
- Wypisz mnie ze szkoły.- powiedziałam obojętnie. Dziadek otworzył szafkę wyjmując z niej papiery.
- Podpisz tu i tu, a jesteś wolna.- uśmiechnął się do mnie. Usatysfakcjonowana podpisałam.
- Twój kolega, mogę się domyślić, że też będzie chciał się wypisać więc tylko daj mu te papiery, a gdy przyjedziecie z listami oddaj mi je podpisane. I po sprawie.
- Dziękuje.- szepnęłam. Podeszłam do niego przytulając.
- Obiecuję ci, że wszystko się ułoży.- szepnał w moje włosy.
- Ja wiem.- odpowiedziałam pół głosem. Odeszłam do drzwi.
- Zostań w domu. Niech twój kolega przyjedzie i odda listy. Dla twojego dobra.- rzekł. Kiwnęłam głową, a moje kąciki ust uniosły się w górę.

--------*********--------
Jest jest jest next :D jak patrze na komentarze jednej pani która zresztą wie że o nią chodzi, to moje serducho się raduje meeega baaardzo więc oto tobie dedykuje ten rozdział JJaworska <3 mamy już prawie tysiąc wyświetleń za co mega wielkie dzięki bo nie myślałam, że do tylu dobije xD a tu taka niespodzianka :D dziękuje i proszę o +1 :D tyle z mojej strony kochani *3*
Ps. Postaram się publikować posty co dwa dni więc do zobaczenia w niedziele!

5 komentarzy:

  1. Mega rozdział♥ czekam na kolejny♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz talent dziewczyno 😍❤👌

    OdpowiedzUsuń
  3. Mordko czekam na kolejny rozdział <3

    I mam jeszcze taką propozycję: dodawaj na początek nowego rozdziału koniec poprzedniego. Wtedy wygodniej się czyta, nie trzeba iść do wcześniejszego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napewno to zrobie :D czasem nie mam czasu xD postaram się :3

      Usuń