niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 1

- Hmnn sama nie wiem- nie lubiłam nosić sukienek i tego typu rzeczy. Były zbyt... Snobowate. Jestem dosyć prostą dziewczyną o wielki marzeniach. Może tylko nie widać tego po mnie.
- Leży idealnie na tobie! Nie przesadzaj, raz na ruski rok założysz sukienkę więc niech będzie ona wyjątkowa- moja mama pracuje w rekomendowanej firmie modowe. O ciuchach wie najlepiej więc nie będe się z nią spierać. Kiwnęłam głową i poszłam do przebieralni. Zsunełam sukienkę z siebie i założyłam moje rurki i bluzę. Nie jestem wymagająca co do ciuchów. Rurki i bluza mi wystarczają i nie rozumiem potrzebu kupowania nie potrzebnych szmat w których nigdy nie będe chodziła. Przyjrzałam się swojemu odbiciu w lustrze. Długie falowane włosy z białym ombre, biała jak mąka karnacja, delikatna sylwetka i nadzwyczaj duże granatowe, diamentowo szkarłatne oczy. Tak to ja. Wyszłam z przebieralni z sukienką zmierzając w stronę mamy która jak zwykle musiała się kłócić z ekspedientką na temat ułożenia ciuchów. Nawet nie musiałam podchodzić aby wiedzieć o czym się kłóci. Razem z mamą znamy się jak dwa łyse konie. Oddałam jej sukienkę i poszłam do Empiku. Przeglądałam płyty, gry, książki czyli to co kocham. Zdecydowałam się na książke "Zostań jeśli kochasz". Nie jestem wielką fanką takich książek ale po obejrzeniu filmu miałam same pozytywne odczucia. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Moja mama już zapłaciła za sukienkę i zdenerwowana czekała na mnie tupiąc nogą.
- Te ekspedientki nie rozumieją jak układać ciuchów aby nie były wygniecione jakby je krowa wymieliła!- moja mama jest sceptyczna
- Mamo ja też nie rozumiem, a jakoś na mnie się nie wydzierasz i nie kłócisz się ze mną- zaśmiałam się i ruszyłam w stronę wyjścia. Nie rozumiem jak można chodzić w tych 20- centymetrowych szpilach. Ja wole i tak moje Air Force
- Ale ty nie pracujesz zawodowo w takim miejscu- mama westchnęła- mam jeszcze kilka spraw na mieście, pojedziesz już do domu autobusem bo trochę mi to zajmie?
- Okey, to buziaki- dałam mamie całusa w policzek i poszłam na przystanek. Wyciągnełam swojego IPhona i słuchawki włączając moją ulubioną playliste. Po chwili nadjechał autobus więc udałam się na koniec siadając obok okna. Muzyka działa na mnie odprężająco i często podczas jej słuchania nie kontaktuje z otoczeniem. Wyciągnęłam słuchawkę z ucha, ponieważ pewien brunet miał mi coś do powiedzenia.
- Ekhm... To miejsce jest wolne prawda?- zapytał
- Tak- mruknęłam. Brunet usiadł i po prostu czułam jego oddech na mojej szyi. Czułam jak wpatruje się we mnie
- Em... Mógłbyś?- zapytałam wymownie
- Zaintrygowała mnie twoja nie codzienna uroda- odrzekł chamsko puszczając oczko na co wywróciłam oczami.
- Ej ej ej. Do mnie nie wywraca się oczami dziwko- warknął pociągając mnie za pasmo włosów.
- Ała?! Co ty robisz? Jak ty mnie możesz nazywać dziwką Playboyu?- odburknęłam sarkastycznie. Gdy autobus stanął wyślizgnęłam się z miejsca. Poczułam jak ręce chłopaka łapią mnie za tyłek przez co przypadkiem dostał kuksaniec łokciem. Wybiegłam z łzami, z autobusu. Pobiegłam do domu. Wbiegłam i zamknęłam za sobą drzwi.
- Córciu co się stało?- zapytał tata siedzący na sofie.
- Nic tato, idę do siebie- pisnęłam i pobiegłam na góre do swojego pokoju. Mimo, że za dwa miesiące będe miała już osiemnaście lat to mój pokój był urządzony dosyć dziecinnie. Dla mnie bo może dla innych biały pokój z kremowymi meblami to najnormalniejszy pokój na świecie. W kącie moja gitara rockowa, wzmaczniacze, konsola DJ- eja i coś co całkiem nie pasuje do reszty przedmiotów.

1 komentarz: